Seeker, wybacz, mam wrażenie że robię głupstwo za głupstwem.
Po pierwsze dyskutuję na temat czegoś tak ulotnego jak światło zdaje się z kimś, kto tej wystawy nie widział na oczy. Po drugie usiłuję wytłumaczyć na czym polega magia oświetlenia sztuki komuś, kto oczekuje 'smaczków' od oświetleniowca. Przypominam, że to nie jest ani estrada, ani konkurs sponsorowany przez wytwórcę żarówek.
I po trzecie męczy mnie konieczność prostowania: mówisz coś, potem twierdzisz, że nic takiego nie powiedziałeś, a ja Ci się pokaże, że jednak tak powiedziałeś - twierdzisz wtedy, że to w zupełnie, ale to zupełnie innym sensie.
Nie nie, dyskusja na tym poziomie mnie zaczyna irytować, a co gorsza zniesmaczać. Twierdź sobie co uważasz o wystawie, której nie widziałeś, pod warunkiem, że ja już nie będę musiał niczego tłumaczyć. A priori przyznaję Ci we wszystkim rację.